W kwietniowym numerze „Konia Polskiego” czytaliśmy interesujący materiał Andrzeja Makacewicza o amerykańskim konkursie Road To The Horse 2011. Był on inspiracją naszego Konkursu Trenerów Młodych Koni – najważniejszego punktu programu edukacyjnej imprezy „Myśląc o koniu”.
Jaka jest istota konkursu – co jest tak trudnego i fascynującego w pracy sam na sam z młodym niezajeżdżonym koniem? Odwołując się do tytułu znanego filmu jest to konkurs trenerów określanych kiedyś mianem „zaklinaczy koni”. Określenie to wzięło się stąd, że wiele osób nie dostrzegało działań i sygnałów trenera lub też ich nie rozumiało.
W konkursie startują ludzie, którzy rozumiejąc zachowanie koni w stadzie i znając psychologię koni potrafią „odczytywać” ich emocje. Widzą kiedy koń jest odprężony, kiedy się boi, kiedy denerwuje... Potrafią czekać na pożądane reakcje, a dostrzegając niechciane - wiedzą co robić. Znając mowę ciała koni potrafią precyzyjnie przekazywać polecenia.
Trenerzy ci mają za zadanie - pracując metodami naturalnymi - oddziaływać na konia we właściwy sposób, we właściwym momencie, z właściwą intensywnością. Im subtelniejsze oddziaływania tym lepiej, choć bez stresu nie ma nauki.
W reakcjach konia jak w lustrze odbija się działanie trenera i to, co najważniejsze - czy pomoc (energia, ruch ciała trenera, oddech, wzrok, bacik, lina...) została użyta prawidłowo. Dobry trener orientuje się czy jego działanie odniosło właściwy i efektywny skutek. Rozróżnia działania poprawne od błędnych i koryguje pracę. Bardzo dobry trener wyczuwa możliwe błędy w zarodku i zapobiega im zmieniając sposób rozwiązania problemu – w ten sposób nie dopuszcza do niepotrzebnego oporu. Jest skoncentrowany, czuje rytm i ruch, wie kiedy koń pozostaje w równowadze, a kiedy ma ja zachwianą i wie jak to wykorzystać. I najważniejsze – dobry trener zauważa moment ustąpienia i zdejmuje presję.
- Na co zwraca uwagę jury konkursu, co ocenia i według jakich kryteriów?
- Przez pierwsze trzy dni (codziennie jedna sesja) oceniane są:
- poziom trudności konia jakiego wylosował trener (łatwy, trudny),
- stres konia podczas pracy,
- jak stosowane są techniki naturalne,
- komunikacja między trenerem a koniem,
- pokonywania konkretnych przeszkód w finałowym konkursie
- Dodatkowe punkty za kończący występ dowolny pokaz freestyle.
Słynny amerykański trener Ray Hunt mawiał „Wiele osób zabiera się za uczenie nie mając odpowiednich kwalifikacji. Wyobraźmy sobie, że wysyłamy dziecko do szkoły, gdzie nauczyciel nie znający tematu karze dziecko za to, że nie zrozumiało i nie nauczyło się lekcji. Karze je psychicznie i fizycznie! To właśnie często robimy naszym koniom.”
Australijczyk Steve Halfpenny myśl tę rozwinął: „Metody naturalne zakładają, że koń zawsze stara się wykonać zadania jak najlepiej i obarczają człowieka odpowiedzialnością za przedstawienie koniowi swoich oczekiwań w sposób dający mu szansę na ich zrozumienie. W metodach naturalnych nie ma miejsca na obwinianie konia za cokolwiek, gdyż skupiają się na znajdowaniu rozwiązań, a nie na wyszukiwaniu wad.”
Wiedza o tym jak właściwie postępować z koniem w konkretnej sytuacji to angielskie „savvy” a polskie „wyczucie jeździeckie”. W żadnej literaturze „naturalnej” nie znalazłem tak precyzyjnego określenia tego terminu jak w oficjalnych materiałach szkoleniowych Polskiego Związku Jeździeckiego (Zasady jazdy konnej) co uzasadniałoby coraz częściej prezentowaną myśl, że jeździectwo jest jedno.
Z przyjemnością, chcielibyśmy zaprezentować stadniny, z których przyjadą do nas konie:
Stadnina Koni w Udorzu położona jest w południowym regionie Polski
w województwie śląskim w powiecie zawierciańskim. Odgrodzona
od dużych aglomeracji szerokim pasmem lasów Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Oddalona od Katowic – 70 km., a od Krakowa i Częstochowy – 60 km.
czytaj więcej >>