TRENERZY

Kay Maclachlan - Wielka Brytania

Uczyłam się koni od małego dziecka. Fascynowały mnie ich zachowania, szczególnie wobec siebie na wzajem.

Do świata szkolenia koni trafiłam krótko po tym, jak zakończyła się moja - uwieńczona wieloma sukcesami - kariera młodzieżowego skoczka. Spotkałam Leigh Jarretta'a który pokazał mi konie jakie wyszkolił. Zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Nie było rzeczy, której nie potrafiłyby wykonać. Połknęłam haczyk! Miałam też sporo szczęścia, że Leigh przyjął mnie jako swojego pierwszego studenta.
Leigh nauczył mnie w pracy z koniem wykorzystywać różne techniki z całego świata, zarówno te stare, jak i nowe. Dlatego używam technik westowych i klasycznego ujeżdżenia, by uzyskać lekkość i kontrolę - bez użycia siły, tylko zrozumienia, dobrych podstaw, szerokiego wachlarza ugięć poziomych i "klasycznego" podejścia.
Używam ich do stworzenia silnego przywództwa pomiędzy koniem i jeźdźcem, bez względu na rasę konia, jego wielkość czy dyscyplinę, pracując przede wszystkim z umysłem konia i komunikując się z nim w sposób dla niego zrozumiały.

Moim celem zawsze jest uzyskanie miękkiego i współpracującego zwierzęcia, na którym można polegać. W podstawowym treningu  łączę ujeżdżenie, pracę z ziemi i odczulanie - dzięki temu uzyskuję przywództwo po stronie człowieka i miękkość po stronie konia. Gdy to zostanie osiągnięte, dalsze szkolenie staje się proste, gdyż koń pozwala człowiekowi go edukować  

KOŃ pozostaje zawsze najważniejszy w mojej pracy.

W 2009 r. buszując po internecie odkryłam Trec. Stałam się jego wielką fanką, gdyż wspiera wszystko to, co sama robię z końmi. Trec pozwala na łączenie podstawowej pracy z codzienną porcją jazdy wytrzymałościowej i posłuszeństwa. 
Aktualnie prowadzę kliniki z zakresu Trec'u, także obozy i zawody, aby zachęcać koniarzy, którzy poszukują zróżnicowanej i produktywnej formy jeździectwa na co dzień, wzmacniając ich relacje z końmi, a przy tym dając im możliwość dobrej zabawy.

Specjalizuję się w przygotowaniu młodych koni i re-edukacji koni z wszelkimi problemami behawioralnymi.
Ostatnio zaczęłam też startować w zawodach ujeżdżeniowych - z dwoma młodymi przygotowanymi przeze mnie końmi. Choć żaden z nich nie jest typowym koniem dresażowym, obydwa uzyskują 70% wyniki. Czekam zatem z niecierpliwością na przyszłoroczne zawody, by zobaczyć jak daleko z nimi zajdę. Ugięcia i praca boczna połączone z podstawowym szkoleniem z ziemi pomogły im odnaleźć się w wykonywanej pracy i relaksować się przy niej zarówno w domu, jak i podczas zawodów. Konie mają potrzebę socjalizacji i powinny wiedzieć jak się zachowywać podczas zawodów, ale szczególnie w przypadku ujeżdżenia ważnym jest, aby potrafiły pozostać zrelaksowane. Tylko wtedy mogą podnieść grzbiet i uzyskać płynny ruch - tych rzeczy nie da się osiągnąć poprzez rozwiązania siłowe.

Jeśli przywództwo i szacunek są silnie ustanowione, problemy znikają.

więcej o Kay Maclachlan www.talentofthehorse.com

 

 

 

 

 

Marco Pagliai - Wlochy

 

Od małego zafascynowany końmi. Pierwszego konia dostaje na 11 urodziny.  Jako że duch współzawodnictwa zawsze był silnie u niego rozwinięty, Marco startuje na nim w różnych konkurencjach osiągając znakomite rezultaty, których ukoronowaniem jest Mistrzostwo Włoch w gymakhnie. Wtedy Marco decyduje, że chce się szkolić pod okiem zawodowego trenera. Trafia do szkoły, która opiera naukę jeździectwa o umiejętności lokalnych konnych pasterzy tzw. buttero. Ale pewnego dnia los umożliwia mu  coś, czego się nie spodziewał – dosiada wierzchowca pełnej krwi angielskiej. I to jest miłość od pierwszego wejrzenia – pokochuje tę rasę za jej niezwykłą energię, inteligencję i wrażliwość. To uczucie popycha młodego Marco do zakupu pierwszego konia tej rasy i z nim rozpoczyna karierę wyścigową – także i na tym polu osiągając świetne rezultaty. W wieku 18 lat ma na swoim koncie wygrane w najważniejszych wyścigach we Włoszech. To otwiera mu drogę do startu w najsłynniejszym z nich - Palio di Siena i do zatrudnienia w słynnej szkole Bruschellego. W tym czasie dostrzega, że w tych wspaniałych zwierzętach jakimi są konie drzemie o wiele więcej niż się powszechnie sądzi. Uznaje, że to dzięki komunikacji z nimi będzie w stanie osiągnąć stawiane sobie cele treningowo-szkoleniowe. Szybko uznaje także, że jako młodemu dżokejowi brakuje mu odpowiedniej wiedzy.

Zaczyna poznawać metody naturalnego jeździectwa, które oddalają  go coraz bardziej od koncepcji tradycyjnych.  Wtedy decyduje się rozpocząć samodzielną pracę z końmi.  Nie jest  to łatwa decyzja, ale Marco wewnętrznie czuje, że popycha go nie pasja do zawodu ale miłość do koni.  Mając skromne środki kupuje konie po karierze wyścigowej – uchodzące za trudne w obejściu lub „nierokujące nadziei na wygraną”.  To one  całkowicie zmieniają jego życie – pokazując, że istnieje prawdziwa komunikacja człowiek-koń.  Na tych koniach wygrywa wiele zawodów zyskując uznanie w środowisku. Jednak  droga Marco powoli zaczyna się oddalać od wyścigów – zostaje instruktorem jeździectwa i coraz więcej czasu  poświęca na studiowanie książek i szkolenia z zakresu rozumienia i  komunikacji. Tak trafia na szkolenia Monty Robertsa prowadzone przez certyfikowanego instruktora Montyego – Christiane Moeller. Tam znajduje odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań,  co pozwala mu na wypracowanie własnych koncepcji niezbędnych do ustanowienia prawdziwej więzi z końmi.

Rozpoczyna współpracę z Christiane towarzysząc jej w szkoleniach i promując metody Montyego, którego poznaje podczas tourne w Niemczech.  Kolejnego lata jest już na Flag Is Up – ośrodku Monty Robertsa – i intensywnie się szkoli.  Monty docenia pracę Marco i zaprasza go do udziału w kolejnym tourne po Niemczech, by pokazać jego potencjał publiczności.  To pierwszy raz, kiedy Monty zaprasza kogoś (kto nawet nie jest jego instruktorem) do występów podczas jego pokazów i to wraz ze swoimi końmi.  Marco prezentuje się publiczności z dwójką jego czworonożnych przyjaciół. Daje się poznać światu i sam poznaje wielu wspaniałych koniarzy. Po powrocie bierze czyny udział w wielu targach i wystawach by promować idee Monty’ego.
Od 2013 roku Marco współpracuje z Italia Horse Protection, organizacją zajmującą się maltretowanymi końmi.  Dzięki tej współpracy poznaje także dr Paolo Baragli, etologa z Uniwersytetu w Pisie, z którym rozpoczyna pracę nad projektem mającym na celu zmianę i polepszenie włoskiego świata jeździeckiego.

 

 

 

 

 

 

Robert Troesch - Holandia

 

Moja miłość do koni i psów zaczęła się we wczesnym dzieciństwie.
Jak każdy człowiek, w życiu wielokrotnie stawałem przed wyzwaniami rodzącymi pytanie: czy wybrać łatwą drogę czy tę właściwą? Oczywiście, że zawsze była pokusa, by wybrać powszechnie stosowane rozwiązania, te łatwe. Ale w tych kilku przypadkach kiedy tak właśnie postąpiłem, rezultaty odbiegały dalece od moich oczekiwań. Nie miałem też poczucia, że postąpiłem właściwe. To mój ojciec był tym, który podarował mi fundamenty do rozwoju mojego “koniarstwa”.
Ojciec nauczył mnie myśleć zanim coś zrobię. Nauczył mnie także mówić tylko wtedy, gdy wiem o czym mówię – i im bardziej dojrzewałem, tym lepiej rozumiałem i potrafiłem stosować jego filozofię.
Tato powtarzał mi, żebym patrzył w duszę konia zamiast na to, jak wygląda. Pokazał mi gdzie i czego szukać. W ten sposób nauczył mnie rozumieć konie. Namówił mnie także do tego, abym pomagał innym, jeśli są chętni się uczyć.
Wierzę, że powinienem dzielić się z innymi zarówno filozofiami mojego ojca, jak i moim wieloletnim już aktualnie doświadczeniem.
Nie potrafię naprawić świata, ale potrafię pomóc koniowi, który staje przede mną...

 

więcej o Robercie http://healthyhorse.eu/

 

 

 

 

 

ORGANIZATORZY

PARTNERZY MEDIALNI

 

 

 

PARTNERZY